s t r o n a   o   n a d z i e i












Wierzę w słońce...
      Nawet kiedy nie świeci
Wierzę w miłość...
      Nawet kiedy jej nie czuję
Wierzę w Boga...
      Nawet kiedy milczy.

Inskrypcja odnaleziona w Kolonii,
w piwnicy, w której podczas II wojny światowej ukrywali się Żydzi


***

Jak dziecko, które trzyma zepsutą zabawkę
ze łzami prosząc, by ktoś ją naprawił,
zanoszę swoje rozbite marzenia do Boga,
bo On jest moim przyjacielem.
Lecz zamiast zostawić Go w spokoju,
by sam wykonał swoją pracę,
kręcę się, próbując pomóc
na swój własny sposób.
W końcu zabieram wszystko, krzycząc:
— Jak możesz być tak powolny?
Moje dziecko — odpowiada Bóg — co mogę na to poradzić?
Nigdy niczego nie zostawisz w spokoju.

Anonim


***

Chcę Cię kochać — ale nie trzymać się Ciebie kurczowo.
Oceniać Cię — ale nie osądzać.
Być z Tobą — ale się nie narzucać.
Zachwycać Cię — ale niczego się nie domagać.
Umieć wyrazić krytykę — nie obwiniając Cię.
Pomagać Ci — nie upokarzając.
Jeśli Ty dasz mi to samo — obdarzymy się nawzajem wielkim skarbem.

Virginia Satir


***

Co CZYNI MIŁOŚĆ


Miłość AKCEPTUJE cię, kimkolwiek jesteś.
BIERZE ODPOWIEDZIALNOŚĆ za swoje zachowanie.
DZIELI SIĘ z tobą samą sobą, jest otwarta.
JEST CZUŁA w postępowaniu z tobą.
JEST GODNA ZAUFANIA — nie zdradza twoich tajemnic.
JEST SZORSTKA LUB CZUŁA w zależności od twoich potrzeb.
JEST TAKTOWNA, nawet w sytuacjach starcia z tobą.
JEST UPRZEJMA — zawsze jest przy tobie, gotowa na twoje wezwanie.
MA UZNANIE dla twoich zalet i talentów.
MODLI SIĘ o spełnienie twoich pragnień i twój rozwój.
MÓWI PRAWDĘ — zawsze i szczerze.
MYŚLI o tobie i twoich potrzebach.
ODZYWA SIĘ, gdy potrzebujesz, by ktoś stanął po twojej stronie.
PATRZY Z POBŁAŻANIEM na twoją próżność i ludzkie słabości.
ROZUMIE twoje upadki i wzloty, pozwala ci na „złe dni”.
RZUCA CI WYZWANIE, abyś był w pełni sobą.
SPRAWIA, ŻE CIESZYSZ SIĘ z faktu bycia sobą.
SZUKA DOBRA w tobie i znajduje je.
ŚMIEJE SIĘ DUŻO, ale zawsze z tobą, a nigdy z ciebie.
TROSZCZY SIĘ o ciebie, chce mieć pewność, że u ciebie wszystko w porządku.
WIDZI w tobie dobre cechy, których inni nie dostrzegają.
WSPÓŁ–ODCZUWA — wie, co to znaczy być tobą.
ZACHĘCA cię do wiary w siebie.

Czego MIŁOŚĆ NIE CZYNI

Miłość NIE POPEŁNIA nadużyć i nie przesądza o wszystkim.
NIE DAJE bezmyślnych rad.
NIE DĄSA SIĘ i nie odmawia rozmowy.
NIE KARZE cię („dla twojego dobra”) za twoje błędy.
NIE KAŻE CI SIĘ SPRAWDZAĆ raz po raz.
NIE WYMAGA OD CIEBIE ZMIANY stylu bycia.
NIE NAPADA na ciebie w złości, nie krzyczy i nie płacze.
NIE TOLERUJE SIĘ, JAKBY CI ROBIŁA ŁASKĘ.
NIE OSĄDZA cię ani nie bagatelizuje twoich problemów.
NIE OSKARŻA cię i nie żywi do ciebie urazy.
NIE PODWAŻA twojego zaufania do samego siebie.
NIE POPISUJE SIĘ, żeby wywrzeć na tobie wrażenie.
NIE POSŁUGUJE SIĘ tobą dla swoich celów, aby potem cię odtrącić.
NIE PROWADZI sporów, w których jedna strona musi przegrać.
NIE PRZEKREŚLA cię tylko dlatego, że nie spełniłeś jej oczekiwań.
NIE SKUPIA na sobie całej uwagi.
NIE DAJE UPUSTU SWOIM EMOCJOM.
NIE WYKORZYSTUJE cię ani nie lekceważy.
NIE WYPOMINA ci bez przerwy wszystkich błędów.

John Powell


***

Źródło


Płynie rzeka wąwozem jak dnem koleiny,
która sama siebie żłobiła,
Rosną ściany wąwozu, z obu stron coraz wyżej,
tam na górze są ponoć równiny;
I im więcej tej wody, tym się głębiej potoczy
Sama biorąc na siebie cień zboczy...

Piach spod nurtu ucieka, nurt po piachu się wije,
własna w czeluść ciągnie go siła.
Ale jest ciągle rzeka na dnie tej rozpadliny,
jest i będzie, będzie jak była,
Bo źródło
Bo źródło
Wciąż bije.

A na ścianach wysokich pasy barw i wyżłobień,
tej rzeki historia, tych brzegów —
Cienie drzew powalonych, ślady głazów rozmytych,
muł zgarnięty pod siebie — wbrew sobie.
A hen, w dole blask nikły ciągle ziemię rozcina,
Ziemia nad nim się zrastać zaczyna...

Z obu stron żwir i glina, by zatrzymać go w biegu,
woda syczy i wchłania, lecz żyje
I zakręca, omija, wsiąka, wspina się, pieni,
ale płynie, wciąż płynie wbrew brzegom —
Bo źródło
Bo źródło
Wciąż bije.

I są miejsca gdzie w szlamie woda niemal zastygła
pod kożuchem brudnej zieleni;
Tam ślad, prędzej niż ten kto zostawił go, znika —
niewidoczne bagienne są sidła.
Ale źródło wciąż bije, tłoczy puls między stoki,
Więc jest nurt, choć ukryty dla oka!

Nieba prawie nie widać, czeluść chłodna i ciemna,
Niech się sypią lawiny kamieni!
I niech łączą się zbocza bezlitosnych wąwozów,
Bo cóż drąży kształt przyszłych przestrzeni
Jak nie rzeka podziemna?

Groty w skałach wypłucze,
Żyły złote odkryje —
Bo źródło
Bo źródło
Wciąż bije.

Jacek Kaczmarski, 1978


***

Błogosławcie Pana wszystkie Jego dzieła,
Które by nie kwitły, gdyby nie cierpienie,
Błogosławcie Pana.

Błogosławcie Pana wszystkie łzy i żale,
Każda moja słabość i upokorzenie,
Błogosławcie Pana.

Błogosławcie Pana wszystkie moje rany,
Na które Duch Święty staje się balsamem,
Błogosławcie Pana.

Niech Cię błogosławią wszystkie me niemoce,
Ból skrzętnie skrywany po bezsennej nocy,
Niech Cię błogosławią.

Błogosławcie Pana, że Mu ufam jeszcze,
Że mnie wciąż uzdrawia łaski swojej deszczem,
Błogosławcie Pana.

s. Maria Paula Siewak


***

Prosiłem Boga o siłę, aby triumfować;
On dał mi słabość, abym nauczył się smaku rzeczy małych.
Prosiłem o zdrowie, aby robić rzeczy duże;
On zesłał mi chorobę, abym robił rzeczy lepsze.
Prosiłem Go o bogactwa, aby być szczęśliwym;
On dał mi ubóstwo, abym był wrażliwym i mądrym.
Prosiłem o władzę, aby ludzie liczyli na mnie;
Dał mi słabość, żebym potrzebował tylko Boga.
Prosiłem Go o towarzysza, aby nie żyć samemu;
On dał mi serce, zdolne kochać wszystkich braci.
Prosiłem o wszystko, aby cieszyć się życiem;
On dał mi życie po to, abym mógł cieszyć się wszystkim.
Nie dostałem niczego, o co prosiłem;
Ale mam wszystko, czego mogłem oczekiwać
Chociaż mówiłem coś przeciwnego, Bóg mnie wysłuchał
I jestem najszczęśliwszym z ludzi.

Modlitwa nieznanego żołnierza Konfederacji


***

Desiderata


Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech, i pamiętaj,
jaki spokój można znaleźć w ciszy.
O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie,
bądź na dobrej stopie ze wszystkimi.
Wypowiadaj swą prawdę jasno i spokojnie i wysłuchaj innych,
nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoją opowieść.
Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha.
Porównując się z innymi, możesz stać się próżny lub zgorzkniały,
zawsze bowiem znajdziesz gorszych i lepszych od siebie.
Niech twoje osiągnięcia, zarówno jak i plany,
będą dla ciebie źródłem radości.
Wykonuj swą pracę z sercem, jakkolwiek byłaby skromna,
ją jedynie posiadasz w zmiennych kolejach losu.
Bądź ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno oszustwa,
niech ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty.
Wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie jest pełne heroizmu.
Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia
ani nie podchodź cynicznie do miłości,
albowiem wobec oschłości i rozczarowań ona jest wieczna jak trawa.
Przyjmij spokojnie, co ci lata doradzają,
z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości.
Rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu.
Nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny.
Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy.
Masz prawo być tutaj. I czy to jest dla ciebie jasne czy nie,
wszechświat jest bez wątpienia na dobrej drodze.
Tak wiec żyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek się trudzisz
i jakiekolwiek są twoje pragnienia.
W zgiełku i pomieszaniu życia zachowaj spokój ze swą duszą.
Przy całej złudności i znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat.
Bądź uważny. Dąż do szczęścia.

Max Ehrmann (1872–1945), 1927 r.


***

Wykopaliska


Odcisk palca w wypalonej glinie,
Odprysk złota w popiele ogniska.
Nieskończone, na pustej równinie,
Prowadzimy wykopaliska.

Pochyleni nad ziarnkiem piasku
Za nic mamy mroczne nieboskłony.
Wczoraj, zanim jeszcze słońce zgasło,
Oko zobaczyliśmy Ikony.

Jutro twarz jej ujrzymy zapewne.
Dziś, na byłej świątyni dziedzińcu
Przy ogniskach nucimy rzewnie
Zapomnianą pieśń barbarzyńców.

– To ruiny! Ruiny! Ruiny!
Ręce wasze w śmierci po łokcie!
Mówią nam, gdy czyścimy z gliny
Połamane w ziemi paznokcie.

A my w miskach sprzed lat trzech tysięcy
Jak co rano jemy ryż na śniadanie
I twierdzimy z uporem dziecięcym
Że nie śmierć to, a Zmartwychwstanie.

Na kolanach przez dni i tygodnie
Przed nikomu nie znanym świętym
Upieramy się nadal łagodnie,
Że nie gruzy to, lecz — fundamenty.

Jacek Kaczmarski, 22.02.1982 r.


***

Boże, użycz mi pogody ducha, ażebym godził się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagi, abym zmieniał to, co zmienić jestem w stanie,
i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.

Modlitwa Anonimowych Alkoholików


***

Panie, uczyń ze mnie narzędzie Twego pokoju,
abym siał miłość tam, gdzie panuje nienawiść;
wybaczenie tam, gdzie panuje krzywda;
jedność tam, gdzie panuje zwątpienie;
nadzieję tam, gdzie panuje rozpacz;
światło tam, gdzie panuje mrok;
radość tam, gdzie panuje smutek.

Spraw, abym mógł
nie tyle szukać pociechy, co pociechę dawać;
nie tyle szukać zrozumienia, co rozumieć;
nie tyle szukać miłości, co kochać.
Albowiem dając — otrzymujemy,
wybaczając — zyskujemy przebaczenie,
a umierając — rodzimy się
do wiecznego życia. Amen.

św. Franciszek z Asyżu


***

Wszędzie dobrze, gdzie jesteśmy, bo to właśnie my,
Bez nas byłoby nam smutno i w ogóle wstyd.
Bo dopóki jesteś sobą, lepiej ci niż bez,
Ważną jesteś wszak osobą, gdyś w ogóle jest.

M. Wojtyszko, Trzynaste piórko Eufemii


***

Quidquid agis, prudenter agas et respice finem.
(Cokolwiek czynisz, czyń rozważnie i czekaj końca)





Jeśli masz ochotę skontaktować się ze mną w sprawie tego tekstu lub jakiejkolwiek innej, napisz na adres: nadzieja@nadzieja.webd.pl